Argentyński kryptonit
Koszulka reprezentacji Argentyny nadal jest dla Leo Messiego jak kryptonit dla Supermana.
Już dawno przyzwyczailiśmy się, że w kadrze gra trochę inaczej niż w Barcelonie, nie może liczyć na genialne dogrania Xaviego. To znów się potwierdziło – Messi czasami cofał się, żeby genialnym podaniem wypracować sytuacje kolegom. Ale oni je marnowali.
Leo pokazał kilka niebanalnych zagrań, miał kilka dobrych sytuacji na strzelenie gola, ale albo brakowało centymetrów, albo świetnie bronił Enyeama. Wciąż nie zagrał na miarę swoich możliwości i oczekiwań kibiców. Wciąż czegoś mu brakowało, żeby stać się wielkim bohaterem reprezentacji. Nadal ma na koncie 13 goli, z czego niemal połowa to trafienia w meczach towarzyskich…
Ciekawą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę była… postawa Diego Maradony. W trakcie meczu konsultował się z Juanem Sebastianem Veronem i przyjmował od niego uwagi, jakby się zamienili miejscami. Potem miał długo debatować z resztą z sztabu szkoleniowego (tego realizator już nie pokazał).
To dobry prognostyk, że Boski Diego nie jest zapatrzony wyłącznie w siebie i zezwala na tak otwarte dyskusje. W jedności siła. A jest co poprawiać, bo ten mecz Argentyna naprawdę mogła równie dobrze wygrać, jak i zremisować lub przegrać.
fot. daylife.com

[i]Już dawno przyzwyczailiśmy się, że w kadrze gra trochę inaczej niż w Barcelonie…[/i]
Argentyna mogła wygrać o wiele wyżej.
to chyba zbyt łagodnie powiedziane – Messi w kadrze po prostu gra gorzej :/ w pewnym momencie przestałam liczyć jego niewykorzystane sytuacje