A miał być wielką gwiazdą…
Ktoś pamięta takiego piłkarza jak Savio Nsereko? Urodzony w Ugandzie reprezentant Niemiec swego czasu typowany był do zrobienia wielkiej kariery. Zamiast tego mocno się pogubił. Na tydzień zniknął w Monachium i nie stawiał się w swoim obecnym klubie, TSV 1860. Właśnie się szczęśliwie odnalazł.
7 października Savio rozmawiał z dyrektorem sportowym TSV i powiedział mu, że jego brat został zamordowany w Ugandzie (informacji nie potwierdziła ani matka piłkarza ani jego siostra). Od tamtej pory przestał się pojawiać w klubie, a działacze nie mogli się z nim skontaktować. Z tego powodu nie przyjechał on z drużyną do Polski na towarzyski mecz z Cracovią. Ale rodzina nie zgłosiła jego zaginięcia.
Informacja wydostała się do mediów, ale Nsereko wciąż się nie odnalazł. Dopiero po tygodniu został znaleziony w mieszkaniu swojej siostry. W niemieckiej prasie spekuluje się, że zawodnik ma długi na mieście i to był powód jego zniknięcia.
Przyszłość piłkarza w TSV stoi pod znakiem zapytania, bo klub jasno stwierdził, że w klubie dyscyplina być musi. Jeżeli nie uzna tłumaczeń Nsereko za poważne, to on w barwach “Lwów” już nie zagra. Wtedy wróciłby do Fiorentiny, skąd został wypożyczony. Ręka działaczom TSV nie zadrży, bo do tej pory Nsereko nie zapisał się niczym wybitnym podczas występów w drużynie. Do tej pory zagrał tylko trzy razy i na boisku spędził łącznie zaledwie 112 minut.
Nsereko wypłynął dzięki dobrym występom w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec (grał na ME U-19 w 2008 roku, a potem w kadrze U-20) i grze w drugoligowej wówczas Brescii Calcio. Włoski klub, w którym dojrzało już kilka talentów zrobił w styczniu na nim interes życia. 19-letniego wówczas piłkarza kupił West Ham United za 11 milionów euro. Od tego zaczęły się wszystkie problemy zawodnika.
